BEZINTERESOWNOŚĆ - LEGENDA O CZWARTYM KRÓLU

 
 

Przy żłóbku Pana Jezusa widzimy trzech króli.

A przecież był i czwarty król!

I on zobaczył gwiazdę na niebie, i on ruszył w drogę.

Ten czwarty król chciał ofiarować Panu Jezusowi trzy drogocenne kamienie.

Dlaczego są tylko trzej królowie?

Co się stało z tym czwartym?

Oto jego historia.


Koń czwartego króla zranił sobie nogę, okulał.

Musiał go sprzedać i kupić sobie innego.

To trochę trwało.

Gdy dotarł do Betlejem, nie było już tam świętej Rodziny.

Co robić?

Zaczął pytać ludzi.

Pewna kobieta powiedziała mu, co się stało, jak przyszli żołnierze i pozabijali wszystkich małych chłopców.

Ona też w tym krwawym zajściu straciła swego jedynego synka.

Tej to kobiecie czwarty król ofiarował jeden z drogocennych kamieni.

Kamień ten przeznaczony byt właściwie dla Pana Jezusa.

Rozmawiał jeszcze z nią chwilę, starał się ją pocieszyć.

Nim wyjechał z Betlejem, dowiedział się, że jednej rodzinie tuż przed tymi krwawymi wydarzeniami udało się uciec do Egiptu.

Czwarty król postanowił, że musi odnaleźć w Egipcie rodzinę, która tak szczęśliwie uciekła.

Ruszył w drogę.

Po wielu tygodniach podróży dotarł do Egiptu.

Zaczął pytać ludzi, czy, nie znają jakiejś rodziny przybyłej ostatnio z Betlejem.

Mijały dni, miesiące i lata a on wciąż szukał.

Był bardzo wytrwały, w tym, co postanowił.

Spotkał wreszcie kogoś, kto mu powiedział, że była wprawdzie rodzina z Betlejem: mąż, żona i synek, lecz że już dawno wróciła do Palestyny.

Opuszczając Egipt, w którym tyle lat stracił na poszukiwanie, zobaczył człowieka trędowatego, który był prawie nagi.

Trędowaty prosił go o wsparcie, aby mógł sobie coś kupić do okrycia, gdyż noce były już bardzo zimne.

Czwarty król dał mu drugi drogocenny kamień.

Kamień, który właściwie przeznaczony był dla Pana Jezusa.

Pojechał do Jerozolimy.

Od stolicy rozpoczął nowy etap poszukiwań.

Minęło prawie trzydzieści lat kiedy był po raz pierwszy w Jerozolimie jadąc do Betlejem.

Po tylu latach poszukiwania wrócił do niej, chciał w dalszym ciągu spotkać i oddać pokłon Królowi królów, temu, którego zapowiadali prorocy, a którego przyjście potwierdziła gwiazda.

Nie miał już tyle sił co wtedy, gdy ruszał w drogę.

Nie zdawał sobie sprawy, że tyle czasu spędzi poza domem i rodziną.

Wjeżdżając do Jerozolimy, zobaczył rozwalający się domek, a w nim bardzo ubogich ludzi.

Widział dzieci płaczące z głodu.

Tym ludziom dał ostatni drogocenny kamień.

Kamień ten przeznaczony był właściwie dla Pana Jezusa.

I właśnie wtedy, gdy z nimi rozmawiał, cały świat ogarnęły ciemności, chociaż było prawie południe.

Czwarty król przeraził się, pomyślał:

Jestem zgubiony!

Straciłem swoje życie!

Nie odnalazłem tego, którego szukałem!

Wówczas doszedł do niego głos, jak gdyby z krzyży wzniesionych na górze za miastem:

Nie straciłeś swojego życia!

Ty mnie pocieszałeś, gdy byłem smutny: ty mnie odziałeś, gdy drżałem z zimna; ty dałeś mi jeść, gdy byłem głodny.

Panie mój - zawołał król - kiedy, gdzie ja ciebie spotkałem?

To, co zrobiłeś dla ludzi pojawiających się na twojej drodze, to zrobiłeś dla mnie - niósł się głos od krzyży.

I padł król na kolana, i oddał pokłon Królowi królów, temu, którego szukał przez całe życie i którego tak szczęśliwie odnalazł.

Teraz spokojny mógł wrócić do swojego domu i rodziny.